Rosyjska marynarka wojenna rdzewieje

Rosyjska marynarka wojenna to w dużej mierze pozostałość floty dawnego Związku Radzieckiego. Kreml od zawsze lubił ukazywać swą mocarstwową siłę organizując pompatyczne parady oraz manewry z udziałem wszystkich rodzajów wojsk. Marynarka Wojenna Federacji Rosyjskiej jest jednak prawdziwym reliktem swej poprzedniczki. Od rozpadu Związku Radzieckiego nie została ani rozbudowana na szeroką skalę ani odpowiednio zmodernizowana. Okręty coraz częściej psują się i odmawiają posłuszeństwa. Pieniędzy na naprawy czy utrzymanie statków i baz morskich brak.  Mimo to sztab generalny wyznacza marynarce wojennej Rosji coraz ambitniejsze zadania.

Rosja planuje zwiększenie swojej obecności w świecie. Nie jest tajemnicą, że Kreml i Syria zacieśniają wzajemną pomoc i współpracę. Władze Federacji Rosyjskiej idą w ślady Władz ZSRR i przygotowują się do wykorzystania syryjskich portów jako baz zaopatrzeniowo-logistycznych dla flot działających na Morzu Śródziemnym. W połączeniu z równie ambitnymi planami zwiększenia obecności na Arktyce dobitnie pokazuje główny, neomocarstwowy kierunek obrany przez Moskwę.

Kreml zauważył oczywistą dla obserwatorów i bardzo poważną słabość dmuchanego kolosa jakim niewątpliwie jest rosyjska marynarka. Nie umniejsza to jej potężnej sile bojowej lecz udowadnia brak nowoczesności i niewykorzystany potencjał. Rosja chce do 2016 r. zmodernizować swą flotę atomową. Jest ona obecnie w bardzo złym, choć nie tragicznym stanie. Jedna z ważniejszych jednostek rosyjskich – ciężki krążownik rakietowy „Piotr Wielki”, a jednocześnie okręt flagowy Floty Północnej, mimo, że został zwodowany relatywnie niedawno – w 1996 r. zmaga się obecnie z poważnymi awariami reaktora atomowego, które mogą łatwo doprowadzić do poważnej katastrofy. Okręty tej klasy – Kirov projektowane były w latach 70 i 80 i cechują się poważnymi wadami. Inne krążowniki tego typu – Admirał Uszakow (dawniej Kirov) i Admiral Łazarew zmagają się od lat z podobnymi problemami, wskutek których nie powróciły już do aktywnej służby. W 2000 roku miała miejsce słynna katastrofa łodzi podwodnej Kursk w czasie której zginęli wszyscy marynarze będący wówczas na pokładzie. Główną przyczyną wszystkich tych problemów jest poważne niedofinansowanie trwające od ostatnich lat chylącego się ku upadkowi Związku Radzieckiego po dzień dzisiejszy.

Rosja ma jeszcze inny problem – brak infrastruktury niezbędnej do składowania odpadów atomowych i wycofanych ze służby okrętów. W Związku Radzieckim i Rosji zbudowano niemal 300 jednostek  o napędzie atomowym. Te wycofane już, rdzewieją w bazach na Kamczatce i kilku innych miejscach na dalekiej Syberii. Powoduje to poważne skażenie gleby i wody. Odpady radioaktywne to kilkadziesiąt tysięcy metrów sześciennych, składowanych na starych frachtowcach i niezabezpieczonych bazach. Grozi to poważnym skażeniem i katastrofą naturalną. Aż dziw, że na fali ochrony środowiska i walki z wyimaginowanym globalnym ociepleniem nikt się tym nie zainteresował. Odpady radioaktywne zgromadzone m.in. w  bazach Floty Bałtyckiej nie są jednak wyimaginowane. Grożą one poważnym skażeniem wód Morza Bałtyckiego.

Wracając do problemu przestarzałej i wadliwej floty rosyjskiej, w pierwszej połowie lat 90 okręty floty rosyjskiej wykonywały około 60 rejsów dziennie, dziś niespełna 2. Wiadomo, że powodem tego mógł być koniec zimnej wojny, lecz z bardzo dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że ważną przyczyną był także coraz gorszy stan techniczny jednostek. Wiele lat temu miał także miejsce osobliwy wypadek – marynarz wykręcił przyrządy wykonane z drogich stopów, stanowiące część serca reaktora jednej z maszyn. Groziło to wysadzeniem w powietrze całego statku a wraz z nim bazy morskiej.  Części te zostały przez niego sprzedane w niewiadome ręce.

Rosjanie mają także kłopoty ze swoim systemem obrony przed rakietami wystrzeliwanymi z okrętów podwodnych. W większości nie polegają oni na swoim przestarzałym, satelitarnym systemie ostrzegania. Opierają się na lądowych systemach radarowych, które mają kilka poważnych luk od strony Oceanu Spokojnego. Rosjanie mogliby mieć w najlepszym razie krótką chwilę na reakcję.

Kreml widzi jednak swoją słabość. Wydaje coraz większe pieniądze na modernizację i budowę nowych jednostek. W związku z poważnym kryzysem gospodarczym i kłopotami ekonomicznymi w Rosji ambitne plany mogą zostać jednak powstrzymane przez  brak funduszy.

Model skandynawski – mit czy rzeczywistość?

Państwa skandynawskie stanowią dla całego socjalistycznego świata wzór tzw. „państw dobrobytu”. Według ludzi je gloryfikujących i stawiających za wzór są to istne oazy spokoju, wzrostu gospodarczego, bogactwa i demokracji. Czy jednak jest to prawda? Szacunki gospodarcze i fakty zdają się, wbrew temu co mówią media na całym świecie, świadczyć zupełnie inaczej.

Gospodarka krajów skandynawskich jest oparta o znaczną ingerencję państwa, kontrolującego wiele jej gałęzi.  Władze kontrolują setki przedsiębiorstw i w praktyce narzucają w niektórych dziedzinach całkowity monopol.

Na początku pozwolę sobie scharakteryzować Norwegię, która jest ponoć najbogatszym krajem kontynentu fiordów i przoduje we wprowadzaniu nowych technologii. Szybkie spojrzenie pozwala stwierdzić, że mamy tutaj do czynienia z klasycznym przykładem bardzo rozwiniętego socjalizmu. Do Państwa Norweskiego należy m.in. koncern StatoilHydro (największa firma naftowa w północnej Europie). Olbrzymie zasoby naturalne skłoniły tamtejsze władze do wspierania tej firmy, a obecnie, poprzez horrendalne podatki nakładane na ich wydobycie, utrzymują swój rozdmuchany system opieki socjalnej. Dzięki temu funkcjonować może m.in. norweski ZUS i częściowo NFZ. Dzięki równie wysokim podatkom nakładanym na zwykłych obywateli władze Norwegii mogą utrzymywać liczne spółki skarbu państwa, często posiadające (oficjalny lub de facto) monopol w swoich dziedzinach. Przykłady firm kontrolowanych przez państwo można wymieniać niemal w nieskończoność – Avinor (kontroluje lotniska i wspiera monopol dla pół-państwowych linii lotniczych SAS; 100% w rękach władz), Nordea Bank (państwo największym udziałowcem), Telenor (kontrolująca większość usług telekomunikacyjnych), Norges Statsbaner (norweskie PKP), Posten Norge (monopol na usługi pocztowe), Norsk Tipping (monopol na loterie) czy Norwegian Broadcasting Corporation (największy koncern medialny w kraju; w 100% państwowy). Jak wygląda jakość usług przez nie świadczonych? Zależy to od branży. Oczywiście wszędzie jest ona wyższa niż ta, znana z naszych, rodzimych monopoli, lecz bardzo odbiega od tych, świadczonych przez firmy prywatne. Najbardziej widoczne jest to, podobnie zresztą jak w Polsce w usługach opieki zdrowotnej. W imię „równości i solidarności społecznej” jest ona w znacznej większości państwowa. Dzięki socjalistom, Norwegów nie omijają tam kolejki i korupcja. Prywatne kliniki rzecz jasna załatwiają wszystko od ręki, zapewniając usługi wyższej jakości. Podobnie jest oczywiście z edukacją – jest prawie w całości państwowa. Do państwa należy również około 70% wszystkich lasów.

Ogólna sytuacja gospodarcza Skandynawii nie jest zbieżna z tym, co głosi lewica. Wbrew powszechnie utartemu przeświadczeniu nie ma tam ani wielkiego wzrostu gospodarczego ani wielu nowych miejsc pracy. Pod rządami socjalistów kontynent powoli pogrążał się w coraz większej stagnacji, a w końcu i spadku. Przez ostatnie dwa dziesięciolecia Szwecja ani Finlandia nie były w stanie wytworzyć żadnych, nowych miejsc pracy. Potencjalnych pracowników zniechęcają także wysokie zasiłki i renty przyznawane m.in. za uzależnienie od muzyki rockowej (sic!). Średnie obciążenie podatkowe dla tamtejszych krajów wynosi średnio około 58% co skutecznie zniechęca znaczną większość potencjalnych inwestorów. Większy wzrost gospodarczy skutecznie hamuje również prawo pracownicze, które poważnie dyskryminuje przedsiębiorcę i nakłada na niego, prócz podatków liczne, bezsensowne przepisy. Skandynawom nieobca jest także  inna choroba systemu socjalistycznego – rak biurokracji. Jest ona porównywalna z Polską, lecz, co dziwne, ze względów kulturowych charakteryzuje się nikłą korupcją. Skandynawowie są po prostu bardzo nieskłonni do korupcji i wszelkich oszustw.

Przytoczyłem tutaj wiele argumentów, które świadczą przeciwko skandynawskiej gospodarce, lecz niezaprzeczalnym faktem jest spore bogactwo tamtejszych krajów. Czy zatem moje założenia są błędne? Nie, nie są. Kraje Skandynawii mogłyby być o wiele bogatsze, gdyż miały niespotykanie dobre warunki do bogacenia się. Po pierwsze, region ten był na przestrzeni ostatnich wieków stosunkowo wolny od konfliktów, prowadzących do zniszczenia kraju (za wyjątkiem Finlandii) – Szwecja jest na drugim miejscu po Szwajcarii pod względem długości okresu całkowitej neutralności. W czasie II Wojny Światowej Szwecja zarobiła olbrzymie pieniądze na handlu rudą żelaza i drewnem. Po drugie, Skandynawowie zaadoptowali protestancki etos pracy. Po trzecie, region ten bogaty jest w liczne bogactwa naturalne, przynoszące znaczne korzyści finansowe. Po czwarte, jak już pisałem, mieszkańcy są niebywale uczciwi, co przełożyło się przede wszystkim na niebywale niską korupcję.

Przychodzi zatem czas na ostateczne obalenie utartego mitu, jakoby socjaliści wzbogacili Skandynawów i zapewnili im dobrobyt. Aby poznać przyczynę bogactwa tego regionu powinniśmy przenieść się do lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XIX wieku, kiedy na fali coraz poważniejszych,  liberalnych reform Szwecja stała się na kilka dziesięcioleci najszybciej bogacącym się krajem na świecie. Dzięki temu, w chwili objęcia władzy przez socjalistów kraj ten był już bardzo bogaty. Szwedzka Partia Pracy jednak poważnie zahamowała ten trend realizując swoją koncepcję państwa dobrobytu. Norwegia, która do 1905 r. była częścią unii ze Szwecją również doświadczyła liberalnych reform i szybkiego wzrostu. Po dojściu do władzy socjalistów trend ten został odwrócony. Norwegowie zaczęli stawać się coraz biedniejsi. Tamtejszą władzę uratowało jednak odkrycie złóż ropy w latach sześćdziesiątych. Jej wydobycie i sprzedaż stanowi 1/4 PKB Norwegii i jest zasadniczą przyczyną jej bogactwa. Socjaliści często wskazują zniszczenia po II Wojnie Światowej jako powód szybkiego zubażania kraju pod rządami Norweskiej Partii Pracy. Nie jest to prawdą, gdyż królestwo wyszło z niej bez większych zniszczeń. Podobna sytuacja, choć w o wiele mniejszym stopniu miała miejsce w Szwecji – w latach 60, po wyczerpaniu się większości pieniędzy zarobionych na II Wojnie Światowej, wydanych na coraz ambitniejsze programy socjalne i interwencjonistyczne kraj zaczął powoli pogrążać się w stagnacji.

Podsumowując, skandynawski, socjalistyczny model gospodarczy zahamował bogacenie się regionu i ma niewiele wspólnego ze zdrową gospodarką. Stworzył za to liczne problemy – wysokie podatki, brak nowych miejsc pracy, stagnację gospodarczą, szczególnie widoczną w ostatnich dekadach i wielką biurokrację. Mit skandynawskiego sukcesu socjalistów można włożyć więc między bajki. Sytuację powoli ratują partie liberalne lub liberalno-konserwatywne rządzące od 2001 r. w Danii,  od 2006 r. w Szwecji i od 2003 r. w Finlandii. Jednak, jak pokazały poprzednie okresy rządów liberałów, trudno jest cokolwiek zmienić, gdyż mentalność Skandynawów jest bardzo pro-socjalistyczna.

Kawałki Martina Lechowicza

Kilka z utworów  Martina Lechowicza, którego osobiście bardzo serdecznie polecam.

Commentary to Global Warming

Czech governement allows drug possession

Government of Czech Republic had published “The limits of impunity”. It decriminalize possession of small amount of drugs. From January, 2010 it will be legal to possess 1,5 g of heroin, 1 g of cocaine, 2 g of amphetamine, 15 g of marihuana, up to 4 extasy pills and up to 5 LSD pills. It will be also legal to grow up to 5 plants and 40 hallucinogenic mushrooms.

In socialistic Europe’s eyes it is supporting drug addiction and it has been already much criticized by European politicians. But from our libertarian point of view it’s a very good step forward to allow anyone to smoke what they want.

Prohibition is always ineffective and completely abortive. No matter if it concern drugs, alcohol, pornography or red hats with pompons it is obvious that complete removal of anything is impossible. There will always be people who want some articles and people who’ll sell them legally or not. Every prohibition is always a great present for criminals who can get huge profit from illegal trade. Al Capone said “If people would not want alcohol only idiot would want to sell it to them”. If people want something it’s impossible to ban it completely, they’ll get it illegally instead. Prohibition in USA, the state of freedom, lasted in years 1920-1933. It fully prohibited alcohol and as we all know it caused sudden growth of delinquency and corruption in every step of state administration. Don Quixote-like war with alcohol was also obviously financed by American society. The government had a chance to steal more money from people and the criminal organizations all over USA had a stunning chance to enrich. They used it very well and we can see it even now. Without prohibition there won’t be any huge fortunes of American criminals.

But the drug prohibition breaks fundamental right of everyone – right to decide what to do. We’re all incapacitated and covered with the magnanimous and disinterested protection of the government. We’re all protected from our own choice. Isn’t adult responsible enough to do what wants to him or herself if not harming anyone? Why so many people thinks that civil servants knows some things better and can make bans or orders? Why if I want to harm myself state doesn’t allow me to? Why alcohol and cigarettes are legal if more harmful than marihuana, extasy or LSD? But who am I? Politicians knows better what is good for us. Hail the government for protecting us from ourselves!

Dekryminalizacja narkotyków w Czechach

Rząd Republiki Czeskiej opublikował przed kilkoma dniami tzw. „limity bezkarności”, dzięki którym posiadanie niewielkich ilości narkotyków nie będzie w tym kraju uznawane za przestępstwo. Od stycznia 2010 roku legalne będzie posiadanie 1,5 grama heroiny, 1 grama kokainy, 2 gramów amfetaminy,  15 gramów marihuany, do 4 tabletek ecstasy i do 5 tabletek LSD. W domu będzie można również hodować do 5 roślin i 40 grzybów halucynogennych.

Z punktu widzenia socjalistycznej Europy jest to posunięcie wspierające narkomanię i spotyka się już z krytyką polityków unijnych oraz licznych „działaczy społecznych”. Z punktu widzenia wolnościowców jednak jest to dobry krok naprzód by każdy mógł palić to co mu się tylko podoba.

Delegalizacja zawsze jest pomysłem nietrafionym. Nieważne czy dotyczy ona narkotyków, alkoholu, pornografii czy czerwonych czapeczek z pomponem, niemożliwe będzie jej całkowite obowiązywanie. Zawsze znajdą się ludzie, którzy będą tych towarów pragnąć i ludzie, którzy im te towary sprzedadzą. Każda delegalizacja była pięknym prezentem dla przestępców, którzy mogli odtąd rozprowadzać te artykuły z kilkudziesięciu, a może i kilkusetkrotnym przebiciem. Jak powiedział Al Capone „Gdyby ludzie nie chcieli alkoholu tylko idiota usiłowałby im go sprzedać”. W latach 1920-1933 w USA – kraju wolności, obowiązywał całkowity zakaz produkcji i dystrybucji napojów alkoholowych. Jak wszyscy wiemy spowodowało to lawinowy wzrost przestępczości, korupcję na wszystkich szczeblach a społeczeństwo amerykańskie musiało opłacać rzesze policjantów walczących z alkoholem niczym Don Kichot z wiatrakami. Dało to także potężny zastrzyk finansowy licznym mafiom i innym organizacjom przestępczym, który pokutuje aż do dzisiaj.

Delegalizacja narkotyków łamie fundamentalne prawo każdego człowieka – prawo do dokonywania wyborów. W tym momencie każdy z nas jest ubezwłasnowolniony i otoczony wspaniałomyślną i bezinteresowną opieką państwa. Jesteśmy więc chronieni przed własnym wyborem. Czyż człowiek dorosły nie jest na tyle odpowiedzialny, że – o ile nie stanowi to zagrożenia dla współobywateli – może robić ze sobą to, co chce? Czemu tak wielu ludzi uważa, że urzędnik państwowy wie pewne rzeczy lepiej i może stanowić nakazy i zakazy? Czemu jeśli chcę sobie szkodzić państwo mi tego zabrania?  Dlaczego alkohol i papierosy są legalne mimo większej szkodliwości niż np. Marihuana, ecstasy i LSD? Politycy jednak wiedzą lepiej co jest dla nas dobre i przed czym nas chronić. Chwała państwu za to, że chroni mnie przed samym sobą!

Chinese economy speeds up

According to newest reports published by the World Bank, Chinese economy speeds up from 6,5% in 2008 to from 7,5% to 8,5% this year. It is a good sign for the whole world. In this article I am going to explain why is it like that.

Since 1990s when real communism in China crushed, this country is on its best way to become world’s greatest economic power. Decades of Mao’s leadership made China one of the poorest countries in Asia. We need to remember that nowadays more than 1,3 billion Chinese people rapidly enrich and that will create enormous demand for housing, consumer goods and food. This is a great situation for many companies from whole world – they can recompense their looses. This, together with very low labour costs make China perfect place to invest. This will significantly propel Chinese economic growth.

Main problem of Chinese economy is drop of foreign demands. Chinese production, mostly adjusted for export could sense some slowdown of its development if it won’t try to sell their products in China. Internal market could be salvation for many Chinese companies.

Other problem, which nowadays appear in nearly every country in the world is too much interventionism and bureaucracy. It cause high taxes, regulations and corruption. Although in China situation isn’t as bad as in many other countries it still has a lot to do. It should follow Hong Kong’s example. It is famous for its  much liberal economy, which made it one of the wealthiest cities in the world.

Anti-nicotine law in USA

On 22nd june Barrack Obama signed anti-nicotine law. As he said “It will protect lives of American people. It will force tobacco companies to admit that their products are harmful and can cause death. But mostly it is going to protect youngsters who don’t know how dangerous tobacco products are.”. It reminds me socialist times and impudent market regulations. As we all know from history no regulations were effective or good for the economy.

What would this law change? It gives Food and Drug Administration nearly unlimited power over the tobacco market. It would have even right to determine maximum permissible content of nicotine in cigarette. This right would also ban all colourful tobacco advertisements and would force producers to place warning texts about nicotine on every package. The same law works in Poland and some other countries and as we all know nobody cares about them. Nowadays everybody knows that cigarettes are dangerous, even small children.

American government banned also using in cigarettes’ names words like “light” because supposedly they suggest harmlessness. The same would happen with gustatory cigarettes, which as government says are very popular among juveniles. So much care about the consumer! It is worth mentioning that it would need prize raises to maintenance Food and Drug Administration.

In my opinion this is another wrong decision of Barrack Obama’s administration. It is a result of socialist thinking that state control can do anything good. It would cause only corruption and would make it much harder to promote new tobacco brand.

Japan turns left

Nearly a month ago, Japanese Liberal Democratic Party (liberal-conservatists) lost its prime minister – Taro Aso. Now, Japan has socialist government ruled by Yukio Hatoyama from Democratic Party. Japan made probably its biggest mistake among past few years.

During the World Financial Crisis all we need is not to make more interventionism, which caused it. It’s like treating flu with proving more flu viruses. People who made it are now telling us they have all solutions for our problems. Unfortunately people are not listening to real economists who predicted it long time ago, but to them. Japan is making the same mistake that almost whole world is making. In times of crisis, left winged, socialist governments are doing the same thing that caused our problems – higher the taxes, increase social assistance, control the market. This can’t work, our ancestors saw it in 1929, we can  see it now.

Japan is also suffering the crisis. It obviously lead to extreme decrease of the government’s popularity. We can’t blame other, more socialist governments around the world which caused troubles by interventionism, let’s be angry at people who are ruling us – Japanese think. Let’s elect Socialists, they’re charismatic, they’re salvation for all our problems. But as Frederic Bastiat said “There are things we can see, but also things we can’t  see”. Interventionism, giving money to the ruined companies makes them in better financial situation – we can see it. But we can’t see that government have only this, what it takes from us. It can’t spend more or it will soon become very indebted. This “bailout” helps for a while but it lead to debt, tax increases and so on – that all hurts market a lot and doesn’t help at all.

I predict that Democratic Party of Japan will soon do what they want to do, they will lead Japan to the controlled market – interventionism. They’ll try to spend more money on bailout and will extremely increase the governmental control of the market. This obviously can’t do anything good – can cause only problems. We can see it in every situation when governments are trying to fight free market.

I only hope that Liberal Democratic Party will soon regain power and stop socialists from destroying this one of the world’s most powerful country, which become strong because of economic liberalism.

We’re back

I moved The Free World Blog back on WordPress servers. From now on it will be accessible from my private domain, http://libertarianin.pl

Soon I’ll post some new articles and I will copy these ones from my old website. Back, my blog will be partially polish too.

Follow

Get every new post delivered to your Inbox.